poniedziałek, 14 stycznia 2019

Zdrada małżeńska to banał o ile przydarza się innym...


Dane techniczne książki
Tytuł: Spadek
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Autor: Beata Dmowska

Wydawnictwo: HarperCollins

Główną bohaterką w tej opowieści jest Natalia, która przez przypadek odkrywa zdradę swojego męża ze stażystką w jego firmie. Kobieta nie wierzy w to co widzi. Zżera ją to strasznie od środka, aż w końcu wybucha i informuje męża o tym, że wie o jego zdradliwym trybie życia. Niestety ten jej nie wierzy i co ciekawe próbuje jej wmówić, że jest chora psychicznie tak jak jej babka, że ponoć choroby psychiczne się dziedziczy itp. Jednak Natalia nie daje się i wyprowadza się od niego na wieś do siedliska, które odziedziczyła po zmarłym dziadku. Niestety w domku nie ma zbytnich warunków do życia i kobieta, która żyła do tej pory w dostatku musi zmierzyć się z codziennymi obowiązkami takimi jak codzienne palenie w piecu czy odśnieżanie posesji. Niestety samo nic się nie zrobi :)


Natalia wbrew pozorom daje sobie radę i odwiedzają ją okoliczni mieszkańcy. Dowiaduje się, że niby ten dom jest nawiedzony, ale Natalka nie daje sobie wmówić bzdur. Co ciekawe w najbliższych dniach dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Sama nie wie czy rzeczywiście zwariowała czy dom jest faktycznie nawiedzony. W każdym razie temu komuś udaje się przestraszyć samotną kobietę w dużym domu będącą z dala od sąsiadów. Ale czy faktycznie dom jest nawiedzony czy ktoś może z okolicznych osób posunął się nawet do zabójstwa, aby ją wykurzyć z tego domu? Tego dowiecie się sami, bo w tej opowieści jest kilka ciekawych wątków. Zawsze coś się dzieje. Jest wątek miłości, zdrady i strachu. Czyli, to co lubię. Do samego końca nie wiadomo jakie będzie zakończenie. Natalia jak się okazuje dostała nie tylko pokaźny spadek, ale również sporą listę rodzinnych sekretów i kłopotów. Książka bardzo mi się spodobała i dawno nie czytałam tak fajnej, przyjemnej i lekkiej historii. Przeczytałam ją w mgnieniu oka. Na zimowe wieczory przy kubku  gorącego kakao jest wprost idealna. 



Pozdrawiam :)




czwartek, 10 stycznia 2019

Obrazy drukowane na płótnie - efektywna dekoracja na każdą ścianę




My kobiety jesteśmy takimi istotkami, że lubimy od czasu do czasu sobie coś pozmieniać w swoich domach. Wymienić meble, jakieś dodatki typu: bieżniki, bibeloty, dekoracyjne poduszki, podkładki na stół, obrazy, a nawet męża :) Z tym ostatnim, to żartuję oczywiście. 

Mając wyremontowany już salon czegoś mi w nim brakowało. Rozglądam się raz, dwa, trzy i co? Ano nic - dopiero po dłuższym czasie doznałam olśnienia, że po prostu brakuje na mojej łysej ścianie jakiegoś ładnego obrazu.

Przeszukiwałam internety wzdłuż i wszerz i nic sensownego nie znalazłam. Już traciłam nadzieję na znalezienie jakiegoś sensownego obrazu. Wszystko takie przeciętne i nijakie jak dla mnie, aż w końcu trafiłam do Galerii Druku i tam znalazłam swój wymarzony i jedyny obraz na ścianę.

Z racji tego, że salon mam pomalowany na jaśniutki szary i meble są w kolorze bieli to postanowiłam wyszukać obraz o ton ciemniejszy niż ściany. Znalazłam obraz przedstawiający stare molo o zmierzchu. Jest on moim zdaniem idealny i te szarości są wspaniałe. Zresztą sami zobaczcie poniżej...

Tak naprawdę wiele z nas niejednokrotnie rozkminia po co komu są potrzebne obrazy na płótnie, a powiem wam, że przynajmniej nie trzeba ich oprawiać w żadne ramki, bo boki obrazu są całe zadrukowane i wtedy z każdego kąta oglądania wydaje się bardzo estetyczny i atrakcyjny.

I co zastanawiasz się czy wybrać obraz do swojego pomieszczenia? Zachęcam was do zajrzenia na stronę, a może i coś dla was się znajdzie ciekawego. Zapomniałam jeszcze wam napisać, że jeśli jesteście miłośnikami lub nawet mieszkańcami Warszawy i chcecie mieć swoje ukochane miasto na ścianie, to możecie taką wizję ziścić. Ponieważ w Fotoobrazach Waszawa mamy ogromny wybór obrazów z wizerunkiem tego miasta. Jako była mieszkanka stolicy powiem szczerze, że jest to ekstra pomysł. Z czystej ciekawości zajrzałam na kilka stron obrazów i widzę, że są wykonane z dobrej jakości materiałów, a kolory są mega żywe i nasycone.



Ciekawa jestem czy lubicie obrazy na ścianach czy nie?
Na wasze komentarze czekam z wielką niecierpliwością :)



Pozdrawiam :)


czwartek, 27 grudnia 2018

Weleda / Skin Food / Naturalne masło do ciała


W dzisiejszym wpisie chcę wam przedstawić pewne i dość ciekawe masło do ciała od Weledy. Z tą marką mam pierwszy raz styczność i kiedy otrzymałam  masełko oraz balsam do ust byłam bardzo zaciekawiona. Jako blogerka urodowa uwielbiam poznawać nowe marki i ich produkty kosmetyczne. Jest to po prostu silniejsze ode mnie. Pewnie większość koleżanek po fachu tak ma. Prawda?

MASŁO DO CIAŁA SKIN FOOD BODY BUTTER
/// Weleda Skin Food Masło do ciała intensywnie nawilża, odżywia i doskonale się wchłania. Zawarte w kosmetyku łagodzące wyciągi roślinne z fiołka, nagietka lekarskiego i rumianku harmonizują skórę.. Organiczne masło Shea i olej kokosowy intensywnie ją odżywiają. Produkt długotrwale nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy, a aromatyczna lawenda i pomarańcza nadają mu subtelne nuty zapachowe. ///




Skład: Water (Aqua), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Stearic Acid, Palmitic Acid, Pentylene Glycol, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, ViolaTricolor Extract, Alcohol, Betaine, Carrageenan, Xanthan Gum, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Sodium Capryol/Lauroyl Lactylate, Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Geraniol.




Nie wiem czy wy też tak macie, ale w czasie grzewczym mam strasznie wysuszoną skórę na ciele. Ile bym nie wklepała kremów, balsamów i innych smarowideł to na drugi dzień mam znów suchą skórę. Mimo, że dużo piję i staram się regularnie nawilżać ciało i powietrze to nadal mam z tym problem. W ostatnim czasie nawet zakupiliśmy specjalny nawilżacz do pomieszczeń. 

Niedawno dostałam kolejne dość intrygujące masło do ciała. Po ostatnich cyrkach z innymi smarowidłami byłam do niego dość sceptycznie nastawiona, ale jak to ja muszę wypróbować i przekonać się na własnej skórze czy warto je kupić czy szkoda pieniędzy.

Masło mieści się w standardowym plastikowym pojemniku. Jest ono białe, tylko naklejki informacyjne ma w kolorze soczystej zieleni. W sumie na pierwszy rzut oka skojarzyło mi się z jakimś ziołowym masłem czy coś w tym stylu. I trafiłam, bo mamy w składzie rumianek, lawendę i cytrusy. W praktyce opakowanie nie sprawia problemu i nie jest złe z wyglądu. Jednak widziałam ładniejsze, ale czy to ważne?

Masełko jest dość zbite w słoiczku. Kolor ma słomkowy, a zapach lekko cytrusowy z delikatną ziołową nutą. Myślałam, że podczas wklepywania masła w ciało ciężko będzie się rozprowadzało i wchłaniało, ale ku mojemu zaskoczeniu nie jest źle. Kosmetyk w miarę szybko się wchłania i dobrze rozprowadza się na ciele. Skóra od razu dostaje zastrzyk energii i jest dobrze nawilżona. Smaruję nim całe ciało plus grubą warstwę nakładam na moje wysuszone i spierzchnięte dłonie. Robię sobie taki kompres wieczorem. Dłonie są wtedy przyjemne w dotyku, solidnie nawilżone i wygładzone. 

Masełko bardzo fajnie nawilża suchą skórę, delikatnie ją odżywia, uelastycznia i przywraca jej witalność. Jak wspominałam powyżej, że masło jest dość zbite, to dzięki temu jest bardzo wydajnym produktem. Niestety nie należy ono do tanich smarowideł ponieważ jego cena, to ok. 69 zł. Myślę, że za coś lepszego czasami trzeba więcej zapłacić. Wybór należy tylko do was czy się na nie zdecydujecie czy też nie. Czy ja bym je kupiła ponownie? Raczej nie. Ponieważ jestem ciekawa nowości i rzadko pozostaję przy jednym kosmetyku. Jednak polecam to masełko, bo naprawdę dobrze nawilża, szybko się wchłania i jest wydajne.

Było to moje pierwsze spotkanie z marką Weleda i powiem szczerze, że było ono bardzo pozytywne i mam nadzieję, że to nie pierwsze spotkanie z ich kosmetykami. Liczę na to, że uda mi się coś w najbliższym czasie jeszcze wypróbować.

Czekam na wasze komentarze jak zwykle na dole :)


Pozdrawiam :)