sobota, 20 kwietnia 2019

Dziecko bez telefonu? Czy w dzisiejszych czasach to realne?


Cześć! Co u was słychać ciekawego? Jak wam idzie dekorowanie jajek? Czy już może po święceniu? U mnie powoli się sprząta, gotuje i już babcia  przyszła z dzieciaczkami po świeceniu. Niestety jako matka pracująca muszę sobie dozować takie prace jak sprzątanie czy gotowanie. Ponieważ nie mam czasu, aby więcej w domu ogarnąć, ale pewnie nie tylko ja tak mam. Wiele z was ma zapewne podobnie.

W ostatnim czasie rozmyślałam o telefonach komórkowych wśród dzieci i młodzieży w szkole i w domu. Moja córka chodzi już do pierwszej klasy i coraz częściej słyszę, kiedy upomina się o telefon. Kiedy będzie miała swój pierwszy wymarzony, bo koleżanka X już ma, a ona nie, że to niesprawiedliwe itp. Powiem szczerze, że jestem oporna w tej kwestii. Dostają go tylko w czasie podróży autem lub kiedy muszę coś w domu zrobić. Dlaczego zwlekam z kupnem telefonu dla Majki? Ponieważ widzę jak młodzi ludzie non stop siedzą w tych telefonach i katują gry, a jak nie gry to facebooka, instagram czy Tik Tok. Jak dla mnie nie jest to normalne zjawisko. Wiem, że każde pokolenie ma swoje sposoby na spędzanie czasu. Dzisiejsza młodzież nie przesiaduje na trzepakach tylko zamykają się w domach i przesiadują w swoich pokojach. Jest to smutne zjawisko ponieważ kiedy byłam dzieckiem biegało się całe dnie na dworze. Dopiero, kiedy zgłodniałam przychodziłam do domu, a teraz? Nie widzę wcale młodzieży w okolicy. Jest to strasznie smutne. Mam wrażenie, że dzisiejsza młodzież robi się lekko antyspołeczna. Ale podkreślam, że jest to tylko moje zdanie.


Ostatnio jechałam autobusem i co druga młoda osoba siedzi na tel. Ba! Ale i nie tylko młoda - starsi tak samo! Dziwny widok powiem szczerze i zaczęłam się sama do siebie uśmiechać i myśleć do czego to wszystko zmierza? Druga rzecz ludzie nie rozmawiają ze sobą ponieważ mają wlepione ślepia w ekraniki. Zero nawiązywania relacji, żadnej konwersacji i nawiązywania kontaktów, a bo po co? Skoro jest fb i instagram i tam ma się milion wirtualnych znajomych. Dlatego jak najpóźniej jej kupię tel. Na razie maluch musi się dobrze nauczyć pisać na kartkach, a nie na klawiaturze.

Jednak ciągłe siedzenie na smartphone czy tablecie wiąże się z ryzykiem uzależnienia dziecka czyli tak zwaną  nomofobią ( skrót od no fobia ) czyli lęk przed brakiem smartfona, a co za tym idzie – kontaktu ze znajomymi czy możliwością skorzystania z telefonu. Cierpiący na nomofobię stawiają możliwość korzystania z urządzenia na pierwszym miejscu nawet przed możliwością zjedzenia posiłku czy spotkania ze znajomym. Dlatego warto zwrócić uwagę ile dziecko spędza czasu przed urządzeniami.

Nie powiem, że całkiem dzieciom zabraniam komputera czy telefonu, bo czasy mamy takie jakie mamy i nie chcę żeby też odstawała starsza córka od rówieśników. Tym bardziej, że mają już zajęcia komputerowe, to jednak raz na dzień, te 30 czy 60 minut jej wystarczy na grę i to edukacyjną. A młodszy? No cóż, czasem się złamię jak wspominałam powyżej, że kiedy coś muszę zrobić dam mu telefon i obejrzy bajeczkę z autami. Śmieszny fakt jest taki, że 4 latek lepiej śmiga na telefonie, niż babcia :)

Z Majką mam taką umowę, 10 stron czytania książki na głos - 30 minut komputera :)
Gnoma nie mogę zmusić, aby czytała książki, a jak mam już dać jej komputer, to chociaż w ten sposób ją nakłonię do czytania książki. Mimo, że widzi kiedy mamusia czyta książki, to jednak jej nie ciągnie. Same wypożyczamy książeczki, ale te czytanie jednak jej nie idzie. Ciekawą rzeczą jest to, że Maja bardzo ładnie czyta. Tylko jest po prostu leniwa :)


Z drugiej strony zastanawiam się czy dobrze robię ograniczając jej ten telefon? Nie powiem na tablecie gra w gry, ale do godziny czasu i ją gonię, kiedy mija czas. Taki mały limit dzienny ma na granie, ale komórki nie dostaje. Ciekawa jestem waszego zdania mamusie. Co sądzicie o telefonach w podstawówce? Czy mają wasze dzieci czy jeszcze nie?


Na wasze komentarze czekam z wielką niecierpliwością :)


Pozdrawiam Natalia :)


czwartek, 18 kwietnia 2019

Nowości zapachowe / Wiosna z BiI-es: Blossom Orchid, Garden, Roses, Meadow


Jak tam moi mili macie już posprzątane w domach? Ja latam jak nakręcona od poniedziałku. Dom tak zasyfiony, że głowa mała. W ciągu tygodnia człowiek nie może się zebrać, aby cokolwiek posprzątać, a w soboty jest wiele innych ciekawszych rzeczy do roboty np. zakupy, obiad i po łebkach  tak naprawdę sprzątanie, a kiedy nadchodzą Święta, to człowiek jakoś bardziej się mobilizuje do generalnych porządków i w sumie na złe, to nie wychodzi. Wiecie, mycie okien, odsuwanie szafek, łóżek, w szafkach układanie itp. Dziś już w sumie jestem ogarnięta.


Tuż przed Świętami postanowiłam wam pokazać kilka bardzo wiosennych propozycji zapachowych od Bi-es. 
Już jakiś czas temu otrzymałam je do testów i teraz śmiało mogę się wypowiedzieć co dokładnie o nich myślę.






BLOSSOM ORCHID

Orchidea to niezwykle piękny i wymagający kwiat, którego zapach od lat uznawany jest za silny afrodyzjak. 
Blossom orchid zachwyca już od pierwszej chwili, nie pozostawiając nikogo obojętnym. To kompozycja intrygująca i niezapomniana.  

Zapach: orientalno - kwiatowy
Nuty głowy: bergamotka, cytryna, kardamon
Nuty serca: ylang-ylang, róża, orchidea,
Nuty bazy: kwiat pomarańczy, heliotrop


Wszystkie flakony są prostokątne utrzymane w macie. Niby świecą prostotą, ale tak naprawdę bardzo mi się one spodobały. Uważam, że  w tym przypadku prostota dodała uroku i elegancji tym zapachom. Każdy zapach jest w innym odcieniu. Atomizery się nie zacinają i rozpylają odpowiednią ilość perfum na ciało. Także za flakoniki wielki plusik :)

Jeśli chodzi o ten zapach, to tak naprawdę najmniej przypadł mi on do gustu. Moim zdaniem jest śmierdziuszkiem. Niestety nie lubię orientalnych zapachów, a ten działa na mnie odpychająco, a do tego drań utrzymuje się na skórze bardzo długo. Nawet po umyciu skóry go wyczuwam. Sam zapach kojarzy mi się ze starszymi osobami. Ten kardamon drażni mnie chyba po prostu. Nie lubię go!

Zapach jest ciężki, mroczny  i chyba jedynie nadaje się na wieczorne wyjścia.


BLOSSOM ROSESS

Róża jest królową wśród kwiatów – piękna, ujmująca i ponadczasowa. Zapach Blossom roses to zmysłowe połączenie aromatu kwiatów róży z szafranem, wzmocnione nutami paczuli i piżma. Kompozycja jest ukłonem w stronę kobiety spełnionej i zdecydowanej.


Zapach: orientalno – kwiatowy
Nuty głowy:róża, szafran
Nuty serca:paczula, drzewo
Nuty bazy: wanilia, drzewo sandałowe, piżmo


Zobaczcie jak ten flakon czaruje swoim soczystym czerwonym kolorem.....

Blossom Roses jak sama nazwa wskazuje czaruje nas różanym zapachem. Zapach jest o ton delikatniejszy niż kolega wyżej. Jest niby oriantalno kwiatowy, ale jest o niebo lepszy niż Orchid. Może dlatego, że z wiekiem polubiłam zapach róży, bo tak naprawdę nigdy nie przepadałam za tym zapachem kwiatu, ale jak widać wszystko się z czasem zmienia. Mimo wszystko zapach nie jest zły, ale do moich ulubieńców też nie należy. Tuż po pierwszym zetknięciu zapachu ze skórą dominuje nuta róży, która ulatnia się w powietrzu, a następnie rozwija się i otula. Zapach utrzymuje się również bardzo długo na ciele. 

Roses są bardzo seksowne, intrygujące i czarujące swą oryginalnością!


BLOSSOM MEADOW


Nowa kompozycja zapachowa przywołująca na myśl zieloną łąkę w wiosennym rozkwicie. 
Nuty drzewne, białej ambry i piżma, przeplatają się z zapachem białych kwiatów i delikatną świeżością owoców.


Meadow jest zapachem bardzo orzeźwiającym i energetyzującym. Idealnie wpasowuje się w wiosenną aurę. Zapach kojarzy mi się z kwitnącą łąką u mnie na wsi. Przywołuje wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa. Jednak nie przypadł mi on do gustu. Nie bardzo lubię nosić na sobie takie orzeźwiające, trawiaste zapachy. Ta wersja jest najmniej trwałym zapachem spośród całej gromadki. Jestem pewna, że znajdzie ona swoich zwolenników.

BLOSSOM GARDEN

Nowa kwiatowa kompozycja zapachowa o nieoczywistym rozwinięciu, z przeważającymi nutami peonii, jaśminu i białych kwiatów, zaskakująca cytryną i pieprzem.


Flakonik jest uroczy taki różowiutki. Osobiście jestem wielką fanką tego koloru i od razu mi się spodobał. Również zapach Garden urzekł mnie swoim niepowtarzalnym zapachem. Jest bardzo delikatny, kobiecy i zmysłowy. Delikatnie otulający, ale nie duszący i zdecydowanie nie należy do ciężkich zapachów. Moim zdaniem najpiękniejszy zapach z całej czwórki!

Zapach bardzo zmysłowy, otulający - idealny dla każdej Pani :)

Jak widzicie każdy znajdzie coś dla siebie. Jedni lubią orientalne zapachy i znajdą coś dla siebie. Inni lubią różane nuty i też znajdą coś dla siebie, a inni rześkie i kwiatowe. Także wybór mamy dość spory i myślę, że jak na 25 zł, to warto się zakręcić koło nich. Tym bardziej, że są to dość trwałe egzemplarze.

PRODUCENT: Bi-es  Wszystkie zapachy kosztują coś ok 25 zł.


Pozdrawiam serdecznie