Wygładzające avokado / odżywczy krem wygładzający marki Lirene / Nawilżenie i odżywienie


Cześć! Jak tam mija wam początek grudnia moi drodzy? U mnie na razie swobodnie, bez większych chorób i mam nadzieję, że wszyscy będziemy tak dalej zdrowi. Wam też życzę dużo zdrówka...

Dzisiaj pragnę wam opowiedzieć o kosmetyku, który w ostatnim czasie namiętnie zużywam i z którego jestem bardzo zadowolona. Na samym początku łapcie poniżej kilka ważnych informacji o nim od producenta czyli (obietnice)...


WITAMINOWE ODŻYWIENIE
Olej z awokado jest niezwykle bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin A, B, D i E. Dzięki temu silnie nawilża, odżywia i ujędrnia skórę, wspomagając jej regenerację. Niweluje również podrażnienia skóry wywołane czynnikami zewnętrznymi.

DŁUGOTERMINOWE NAWILŻENIE
Kompleks hialuronowy długoterminowo nawilża, chroni skórę przed odwodnieniem i zwiększa jej elastyczność. Działa również wygładzająco i wyraźnie poprawia jędrność skóry.

WZROST NAPIĘCIA SKÓRY
Ekstrakt z morskiej algi ma silne działanie antyoksydacyjne, co opóźnia procesy starzenia się skóry, aktywnie pobudza regenerację naskórka i działa korzystnie na odbudowę bariery lipidowej skóry.

Efekty stosowania kremu*:
96% wygładzenie skóry
89% intensywne nawilżenie
86% poprawa elastyczności
82% odżywienie
79% głęboka regeneracja

*Test IN VIVO – ocena w grupie 28 kobiet po 4 tygodniach stosowania.

Składniki/Ingredients: Aqua (Water), Decyl Oleate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glycine Soja (Soybean) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Bis-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Palmitic Acid, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, BHA, Sodium Hyaluronate, Aphanizomenon Flos-aquae Extract, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Limonene, Linalool.



Krem zakupiłam już dość dawno temu na kosmicznej promocji w drogerii Jawie. Żeby nie skłamać zapłaciłam za niego coś w granicy 15 zł. Akurat była jakaś akcja czy coś w tym stylu. Pomyślałam, że za 15 zł skuszę się i chętnie go przetestuję, bo akurat nie miałam żadnego innego kremu do twarzy. Więc okazja do zakupu była jak najbardziej wykorzystana. Powiem szczerze, że uwielbiam wszelkiego rodzaju promocje na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ale również i kolorówkę. Teraz może na Święta znów jakieś ciekawe promocje zrobią? Trzeba czatować :)




Krem otrzymujemy w zielonym kartoniku (niestety, ale wam go nie pokażę, bo od razu trafił do śmieci). Docelowe opakowanie to plastikowy słoiczek, który jest wykonany z dość mocnego i grubego plastiku. Nie wieje typową tandetą. Wieczko jest białe, a pojemniczek w takim mocno niebieskim kolorze? Ciężko mi ten kolor jakoś określić. Całość wygląda bardzo ładnie i schludnie. Opakowanie jak najbardziej jest fajne i bez większych udziwnień.




Zapach jest delikatny. Nie należy do tych mocno perfumowanych. Konsystencja jest jak najbardziej na plus. Ponieważ bardzo dobrze się go rozprowadza po skórze i nie daje efektu lepkości. Krem bardzo szybko się wchłania. Także konsystencja mi nie przeszkadza jak i zapach jest spoko.



Nie od dziś wiemy, że skórę na buzi musimy nawilżać. Kiedyś o tym tak nie myślałam dopóki nie miałam widocznego problemu z suchością na twarzy. Moja cera była mieszana, ale nie wiem co jej odbiło, ale mam teraz strasznie przesuszone miejsca na twarzy. Coś czuję, że zmiana wody tutaj też się przyczyniła do tego, bo chyba za dużo chloru walą w wodociągach czy coś, bo od marca/kwietnia mam ten problem. Dlatego kupiłam coś intensywnie nawilżającego.

Tak jak wspominałam powyżej krem fajnie się rozprowadza i szybko wchłania. Od razu czuję ukojenie podczas wchłaniania kremu w skórę. Nie mam uczucia ściągnięcia, którego nie cierpię. Tylko czuję  miękkość i ukojenie :)

Krem dobrze nawilża moją skórę, nie zapycha porów i nic mi kompletnie po nim nie wyskoczyło, ani nie spowodował reakcji alergicznych. Często go używam jako baza pod makijaż i tutaj też się fajnie spisuje ponieważ nie jest, aż tak bardzo ciężki i tłusty. Jak dla mnie jest w sam raz.

Po dłuższym stosowaniu tego kremu moja skóra jest lepiej nawilżona i bardziej elastyczna. Efekt  jest bardzo zadowalający. Dostarcza niezbędnych substancji odżywczych, dzięki czemu staje się ona promienna, sprężysta, miękka i wypielęgnowana. Nawilżenie utrzymuje się praktycznie cały dzień.

Kosmetyk jest bardzo wydajny dzięki treściwej konsystencji. Nie trzeba go dużo nakładać, aby pokryć nim buźkę. Zobaczcie krem kosztuje zaledwie 15 zł, a jest bardzo wydajny. Co ciekawe uważam, że jeśli wasza skóra nie jest jakaś bardzo problematyczna i tak jak ja oczekujecie dobrego nawilżenia i wypielęgnowania uelastycznić uważam, że jest to fajny produkt, który warto polecić. Nie musimy wydawać fortuny na krem. Jeśli wam zależy na superowym składzie i tylko z pochodzenia naturalnego, to rozumiem, ale jak nie macie większych wymagań to czemu nie?

Podsumowując: krem kupiony za dobre pieniądze, który bardzo fajnie nawilża, uelastycznia i wygładza skórę. Czy go polecam? Tak, ale czy kupię kolejne opakowanie? Nie wiem, bo jest zatrzęsienie na rynku tego typu produktów i nie zamierzam się ograniczać tylko do jednego. Będę testowała, a nóż widelec znów wyszperam jakąś perełkę?


Ciekawa jestem waszego zdania na temat tego kremu. 

Dostępność: drogerie stacjonarne oraz internetowe. 
Producent: Lirene

Pozdrawiam :)




Zaburzenia zachowania u dzieci/ Jakie są objawy i gdzie szukać profesjonalnej pomocy psychologicznej?





Cześć!
Dzisiaj moi drodzy napiszę troszkę o dość istotnym temacie, a mianowicie o zaburzeniach zachowania u dzieci. Większość z was doskonale wie, że mam dwójkę dzieci Majkę w wieku 10 lat oraz Kubę w wieku 6 lat. Maja nie robiła nigdy problemów wychowawczych i jest bardzo grzeczną dziewczynką. Wiadomo, że czasami zdarzają jej się wpadki, ale to tylko jednorazowe wybryki. Wybaczam, rozmawiam i życie toczy się dalej. Z kolei nasz Kubuś, to typowy niezły KUBUŚ. Gagatek jakich mało.

Kuba tak naprawdę miał problem, aby zaaklimatyzować się w przedszkolu zawsze było coś nie tak, a to że bije dzieci, a to że nie słucha Pań, a to że nie bierze czynnego udziału w zabawach czy innych imprezach organizowanych przez przedszkole czy też bywał agresywny. Można by wymieniać w nieskończoność...

Teraz mamy takie czasy, że co drugie dziecko nauczyciele kierują do poradni psychologicznych. Niestety wszystkie dzieci są katalogowane. Nie może być dziecka niegrzecznego, a nie daj Boże dziecka, które jest za spokojne. Wtedy też z nim coś jest nie tak, ale słuchajcie zdarzają się sytuacje gdzie naprawdę trzeba odbyć taką wizytę w poradni dla dzieci. Zdarzają się naprawdę różnego typu zaburzenia u dzieci.

My na samym początku mieliśmy obserwację pierwszą w wieku 3 lat, drugą w wieku 4, trzecią w wieku 5 i teraz ostatnią w tym roku, ale o co u nas chodzi?? W naszym przypadku Kuba jest bardzo nadpobudliwym dzieckiem, niestety ma problemy z koncentracją, ale tylko w przedszkolu. Czuję, że za dużo dzieci jest w jego otoczeniu i go rozpraszają ora zdarzało mu się być agresywnym w stosunku do rówieśników.

Niestety terapii żadnej nie podjęliśmy ponieważ żeby się dostać na terapię jakąkolwiek z funduszu trzeba czekać i czekać. Nadal czekamy na termin :( Pewnie niektóre dzieci, które mają autyzm czy gorsze przypadłości są szybciej brane pod uwagę niż nieznośny Kubuś. Nasz gagatek ma już skończone 6 lat i jego problemy się spłycają. Widać to po jego zachowaniu i w domu jak i w przedszkolu. Taka prawda jest, że chyba Kuba wyrasta z takich zachowań niepożądanych. Mam nadzieję, że u nas będzie coraz lepiej, aczkolwiek czas pandemii nam nie pomaga :(

Chciałabym zwrócić uwagę moi drodzy, że jeśli wasze dzieci borykają się z nietypowymi zachowaniami takimi jak: 
  • Zaburzenia koncentracji uwagi – trudność w skupieniu uwagi i słuchaniu innych, niedbałość o szczegóły, roztargnienie, ciągłe zapominanie o czymś, niezorganizowanie.
  • Impulsywność – podejmowanie działań bez namysłu, często ryzykownych, nieumiejętność czekania na swoją kolej, niecierpliwość, przeszkadzanie innym.
  • Nadruchliwość – dziecko przebywa w ciągłym ruchu, często bezcelowym; gdy musi pozostać w miejscu zaczyna się wiercić, bawić rękoma, wyłącza się z aktywności; jest gadatliwe i nie może powstrzymać się od mówienia; często ma trudność w kontynuowaniu rozpoczętego zadania i je rzuca.
  • Zachowania agresywne – zastraszanie, terroryzowanie innych, stosowanie przemocy fizycznej, zmuszanie do wykonywania czynności seksualnych. 
  • Skłonność do irytacji i złoszczenia się. Częste konflikty z dorosłymi. Odmowa spełnienia próśb osób dorosłych. Ciągłe kwestionowanie reguł postępowania określanych przez dorosłych. Niechęć do podejmowania współpracy z dorosłymi i rówieśnikami.
  • źródło: http://rodziceidzieci.com
To warto zgłosić się do profesjonalnego gabinetu psychologicznego od razu i nie ma co czekać, bo dobro dzieci jest najważniejsze! Taki gabinet jest w każdym mieście np. w Warszawie Gabinet Psychologiczno - Pedagogiczny Rodzice i Dzieci. Uzyskacie tam fachową pomoc i wsparcie nie tylko dla dzieci, ale i dla nas rodziców. Jest ono niezwykle ważne - daje nam siłę do działania.

Pozdrawiam serdecznie

Luksusowy podkład Wonder Match / Eveline Cosmetics /




Będąc na zakupach w pobliskiej Biedronce dość często bywam tuż obok w drogeriach Jawa. Te drogerie nie są tak znane jak Rossman czy Natura, ale też  w niej bardzo fajne rzeczy i powiem szczerze, że  w bardzo przystępnych cenach i praktycznie zawsze sa jakieś promocje.  Jakiś czas temu jak zwykle wpadłam do Jawy po jakieś pierdoły i zupełnie przez przypadek wpadłam na nowość marki Eveline, a dokładnie luksusowy podkład dopasowujący się. 

Właściwie kończył mi się jeden i w sumie stwierdziłam, że skuszę się na jego zakup, ale czy nie żałuję tego zakupu? Jak myślicie dziewczyny? 


Składniki
Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Isododecane, Glycerin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Microcrystalline Cellulose, Alcohol Denat., PEG-10 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Copernicia Cerifera Cera, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Sodium Hyaluronate, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Inulin, Shorea Robusta Resin, Lactobacillus, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Disteardimonium Hectorite, Magnesium Sulfate, Triethoxycaprylylsilane, Paraffin, Propylene Carbonate, Parfum (Fragrance), Aluminum Hydroxide, Tapioca Starch, Glycol Montanate, Maltodextrin, Sorbic Acid, Citric Acid, Limonene. +/-: CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77492 (Iron Oxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide).

Buteleczka jest prostokątna ze złotym elementem plastikowym. Wykonana jest z tworzywa szklanego z wykończeniem matowym. Całość wygląda bardzo profesjonalnie, elegancko i mega zachęcająco. Powiem szczerze, że pod względem wizualnym jak i technicznym Eveline spisało się na medal. Oby tak dalej. Jeszcze chciałam poruszyć kwestię pompki i zatyczki, która również działa bardzo dobrze. Tak na prawdę wystarczy jedna dawka podkładu, aby nałożyć go na moją twarz. Także nie zmarnuje się nic :)


Kolor jaki posiadam to 40 Sand obawiałam się go bardzo, że albo będzie za ciemny, albo za jasny. Ostatnio kupiłam jakiś firmowy za nie małe pieniądze i w drogerii był ok, ale jak go nałożyłam w domu, to mąż mówi do mnie: coś ty się tak wybieliła? Także zrażona do kupna podkładów jestem bardzo i wielkim bólem je kupuję. Wzięłam tak na prawdę na chybił trafił. Okazał się jednak strzałem w dziesiątkę i faktycznie idealnie dopasował się do mojej cery pod względem kolorystycznym.





Podkład nakłada się bardzo dobrze, sunie się po twarzy i dobrze wklepuje pędzelkiem czy gąbeczką. Nie zostawia smug. Nie tworzy efektu sztucznej maski. Efekt jest bardzo naturalny, ale przykryje niedoskonałości na średnim poziomie, delikatnie zmatuje i wygładzi. Uważam, że do codzinnego makijazu jest ok. Co jeszcze zauważyłam po dłuższym stosowaniu, że nie obciążył mojej mieszanej cery. Żadne krosty się nie pojawiły, ani zaczerwienienia, szczypania czy inne reakcje alergiczne.


Podkład nie podkreśla suchych skórek z tego względu, że mam cerę w miarę regularnie peelingowaną i regularnie nakładam krem i tuż przed nałożeniem podkładu również nakładam jako bazę i wtedy zadna skórka tak na prawdę nie ma prawa być podkreślona.


Skóra wydaje się bardzo rozświetlona i po prostu naturalna. Nie przesycona sztucznym makijażem.
Niemniej jednak muszę w pewnych miejscach dociągnąć transparentnym pudrem. Trwałość to zależy jaką czynność wykonuję. jak się spocę szybciej się ściera, a jak jestem w spokojnej pracy bez większego wysiłku potrafi ponad połowę dnia się fajnie utrzymać.


Zapach jest lekko perfumowany i bardzo lubię kiedy podkład lekko i przyjemnie pachnie. Nie lubię kiedy śmierdzą chemia już wolę jak są ładnie perfumowane.


Uważam, że Luksusowy podkład Wonder Match jest godnym kosmetykiem na codzienny makijaż. Tym bardziej, że cena nie jest w żaden sposób wygórowana.

Dostępny jest niemal wszędzie nawet w Lewiatanie go wczoraj widziałam. Czyli sklepy spożywcze, internet, drogerie tam można zakupić  30 ml w cenie ok 30 zł.

Czy go polecam?" Zdecydowanie tak. Ciekawa jestem bardzo jak się on u Was spisuje czy czy go znacie?

Elact Mon Parfum / Love Nature / Clay Mask, Gel Mask, Creamy Mask / Recenzja


Na ten zapach już dawno chorowałam, ale zazwyczaj odkładałam jego zakup na później. W końcu nadarzyła się okazja na testy tego zapachu i powiem szczerze, że bardzo się ucieszyłam. Flakon jest piękny, ale czy jest to trwały i godny polecenia zapach? Czy warto skusić się na jego zakup? Czy lepiej odpuścić? Na te wszystkie pytania odpowiem poniżej :)

SKŁADNIKI: ALCOHOL DENAT, PARFUM, AQUA, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, LINALOOL, GERANIOL, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, COUMARIN, CITRAL, CITRONELLOL, PHENOXYETHANOL

Tak jak wspominałam na ten zapach miałam chrapkę już wielokrotnie, ale ciągle miałam ważniejsze rzeczy do kupienia. Bardzo fajnie, że mogłam go teraz przetestować i opowiedzieć wam moje wrażenia na łamach mojego bloga i powiem wam, że nie żałuję ponieważ perfumy okazały się prześliczne :)



Flakonik jest prostokątny - taki typowy klasyk. Zatyczka jest złota i powiem wam, że jest ona bardzo ciężka. Niezwykłego uroku i szyku całości niewątpliwie dodaje czarna i zarazem elegancka wstążka materiałowa. Całość wygląda bardzo imponująco i elegancko. Myślę, że się ze mną zgodzicie. Kartonik jest w kolorze pudrowego różu i też fajnie wygląda. Uwielbiam takie zestawienia :)

Atomizer działa bardzo sprawnie i leciutko. Rozpyla odpowiednią ilość perfum na ciało. Zatyczka w żaden sposób nie spada z flakonu. Z technicznego  jak i wizualnego punktu widzenia nie mam się do czego przyczepić.

Elact Mon Parfum mnie dogłębnie oczarował. Nie spodziewałabym się, że ten zapach tak mnie zachwyci. Tuż po pierwszym zetknięciu perfum ze skórą wyłaniają się kwiatowe nuty, a dokładniej irysy, które praktycznie cały czas otulają mnie. Zapach jest bardzo delikatny, nie duszący i nie należy do tych mdłych. W oddali po jakimś czasie wyczuć można delikatne migdały, ale nie są one przesłodzone tylko zostawiają lekką poświatę. Całość jest bardzo elegancka i subtelna. Moim zdaniem jest to zapach dla każdej Pani bez względu na wiek i porę roku. Pasuje na każdą porę roku, dnia i różne okazje ponieważ jest uniwersalny. Elact Mon Parfum jest strzałem w dzieciątkę pod względem moich ulubionych zapachów i uważam, że należy mu się pochwała za zestawienie kompozycji.

Niestety, ale ma też minusa. Ok 50 ml kosztuje tak plus minus 90 zł. W promocjach można go taniej wyhaczyć, ale jak za taką cenę jakość czyli trwałość zapachu nie powala niestety. Zapach cudowny, a trwałość średnia. Myślałam, że skoro tyle kosztuje, tak cudownie wygląda, to i będzie super trwałym zapachem, ale niestety jego trwałość, to max 2 godziny. Pod tym względem jestem rozczarowana. Jeśli będzie on na dobrej promocji kupię go, ale tak do torebki, aby na szybkiego się psikać i kogoś nie przydusić w drodze. Gdyby nie trwałość byłby idealny...

Ciekawa jestem czy miałyście już styczność z zapachami Oriflame?




Kolejny, a raczej kolejne produkty, które miałam okazję dodatkowo przetestować, to maseczki w saszetkach.

* Odświeżająca maseczka ogórkowa to jedyna wersja w tym zestawieniu, która ma żelową konsystencję Pachnie bardzo przyjemnie, delikatnie i świeżo. Maseczkę bardzo fajnie się rozprowadza na twarzy. Zmywa się bezproblemowo i wystarczyła mi na 2 razy :)
Maseczka sprawia, że skóra jest odświeżona, nawilżona, miękka i miła w dotyku. 

*Kojąca maseczka z owsem
Jest łatwa w aplikacji, a podczas stosowania nie występują żadne zaczerwienienia czy podrażnienia. Po zmyciu maseczka pozostawia po sobie odżywioną, nawilżoną i ukojoną skórę, miękką, miłą w dotyku i gładką. 

*Oczyszczająca maseczka 
Posiada kremową konsystencję w beżowym odcieniu, a zapach jest delikatny. Fajnie się rozprowadza i tak samo zmywa.  Nie podrażnia, ani nie wywołuje zaczerwienień. Bardzo ładnie oczyszcza, odświeża i uspokaja, wysusza niedoskonałości oraz sprawia, że skóra jest miękka i przyjemna w dotyku.



Wszystkie trzy maseczki są bardzo fajne i jak ja nie lubię saszetkowych maseczek, to te wyjątkowo polubiłam ponieważ żadna z nich nie sprawiała problemu z aplikacją, zmyciem i nie wystąpiły żadne niepokojące zmiany na skórze, a za to zrobiły dobrze mojej buźce.

Cena za sztukę coś ok 2.50 za 10 ml. Uważam, że cena jest bardzo fajna za taką dobrą jakość. 

Maseczki są super i polecam je z czystym sumieniem :)



Na stronie  http://oristrefa.pl/  możecie zarejestrować się jako klientki bezpłatnie w Oriflame i przez co najmniej rok możecie zamawiać kosmetyki Oriflame taniej o 25% niż w katalogu. Bez żadnych limitów - każdy zamawia tyle ile chce i za ile chce. 


Cremobaza co to takiego i do czego służy?






Cremobazę otrzymałam dość dawno temu, ale zanim wydam opinię muszę porządnie przetestować dany produkt. Tak się stało i z chęcią podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami na temat tego kremu do skóry nadmiernie  przesuszonej, zrogowaciałej i pękającej.

Cremobaza mieści się w niedużej 30 gramowej tubce, a jej docelowe opakowanie, to zwykły niebiesko biały kartonik. Powiem szczerze, że ten produkt wygląda jak jakaś maść czy le, a nie krem. Z wyglądu moim zdaniem nie zachęca do kupna. W użyciu nie sprawia problemu aczkolwiek chciałabym, aby korek był na zatrzask. Jest to po prostu dużo wygodniejsze i szybsze w użyciu. 

Krem jest kompletnie bezzapachowy, ale może to i lepiej ponieważ sporo osób jest przewrażliwionych na punkcie intensywnie perfumowanych  kremów. Ja z kolei bardzo lubię mocno perfumowane kremy, balsamy czy masła do ciała, to akurat ten krem mi nie przeszkadza, że nie ma zapachu. Zaakceptowałam go bez problemu.

Krem jest w kolorze mlecznej bieli. Konsystencja jest idealna. Świetnie się rozprowadza i dość szybko wchłania. Na samym początku tworzy delikatną i śliską powłokę, ale kiedy wklepujemy go chwilkę dłużej w suche miejsca, szybko to uczucie zanika ponieważ produkt się wchłania w skórę. Produkt jest przeznaczony do skóry nadmiernie przesuszonej, zrogowaciałej np. (dłonie, kolana, pięty, łokcie). To są miejsca szczególnie narażone na przesuszenia.

Po przetestowaniu cremobazy stwierdzam, że skóra w tych szczególnych miejscach uległa znacznej poprawie i regeneracji. Łokcie i pięty nie pękają i są wygładzone. Tak samo dłonie są nawilżone, zregenerowane i gładziutkie. Jak za tą cenę śmiało polecam ten produkt i nie tylko ja ponieważ wraz z teściową go testowałyśmy i również ona jest tego samego zdania, że produkt jest godny polecenia. Przymierzamy się do kupna kolejnego opakowania. Polecam wszystkim osobom, które borykają się z przesuszoną i zrogowaciałą skórą.

Składniki
Aqua, Hydroxyethyl Urea, Propylene Glycol, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Ammonium Lactate, Disodium Phosphate, Citric Acid, Glyceryl Caprylate.

Dostępność/Cena/Pojemność/Producent
Cremobazę możemy zakupić w aptekach lub poprzez sklepy internetowe. Cena to ok 13 zł.
Tubka mieści 30g kremu. Producent: Farmapol

Klocki dla dzieci PLUS PLUS//Czy warto je dalej polecić?





Każde dziecko uwielbia budować budowle z klocków. Mój Kubuś uwielbia budować wieże z dużych klocków, ale i nie tylko. W ostatnim czasie mieliśmy przyjemność testować razem z dziećmi klocki PLUS PLUS. Byliśmy bardzo ich ciekawi i tak naprawdę nie mogliśmy się doczekać kiedy do nas dotrą.

Klocki PLUS PLUS są zapakowane w nieduże tekturowe pudełko. W otwarciu nie sprawia problemu.  Jednak tuż po otwarciu pudełka nie można go ponownie zamknąć, aby nam się klocki nie pogubiły.  Firma mogłaby popracować na wyglądem zewnętrznym ponieważ opakowanie ma słabą grafikę i nasycenie kolorów co by bardziej przyciągnęło uwagę potencjalnego klienta. Jednak z tego co się orientuję są inne też wersje opakowań i pojemności. Także jak dla mnie super opcja :)

Klocki są wykonane z kolorowego neonowego plastiku, a ich kształt jest w sumie różny. Można je łączyć dowolnie i tworzyć różnego rodzaju konstrukcje. Klocuszki są nie dużej wielkości dlatego nie są odpowiednie dla dzieci poniżej 3 roku życia. Starsze dzieci sobie spokojnie z nimi poradzą.

Klocki sa trwałe nie ścierają końców, a sama zabawa nimi daje ogromną frajdę dzieciom. Zwłaszcza kiedy dzieci zaczynają przygodę ze słynnym Minecraftem. Mój synek ciągle budował postacie z tej gry. Zabawa na całego i do tego jaka kreatywna i budująca wyobraźnię.

Te klocki są dedykowane dla grupy wiekowej 5-12 i jak najbardziej się one sprawdzają, ale już moja starsza córka w wieku 10 lat nie była zainteresowana tą zabawką. Stwierdziła, że jest za stara na klocki i woli inne rzeczy. Myślę, że jednak to zależy od dziecka. Jedno lubi w tym wieku klocki, a inne już nie bardzo.

W każdym razie klocki są świetnym zabijaczem czasu dla najmłodszych. Potrafią zająć dziecko na kilka dobrych chwil, aby mamuśka mogła w spokoju przygotować obiadek. Klocki Plus Plus rozwijają wyobraźnię dziecięcą, kreatywność i spostrzegawczość. W naszym przypadku ewidentnie to widać.

Ceny klocków są w różnych przedziałach od kilku złotych do kilkunastu oraz różne opakowania  i pojemności. Tak samo są wersje dla chłopców jak i dla dziewczynek. Dla każdego coś dobrego.

Czy polecam te klocki? Tak ponieważ widzę zainteresowanie mojego dziecka tą zabawką i z technicznego, wizualnego punktu widzenia polecamy. Mama z Kubusiem :)



5 sprawdzonych i prostych zabaw dla dzieci

 
Mamy teraz trudny czas i tak naprawdę jest ciężko nam rodzicom w odnalezieniu się w tej całej sytuacji. Dzieci są przyzwyczajone, że rano wstają, zjadają śniadanko i idą do przedszkola, a w tym czasie my rodzice możemy spokojnie pracować. W przedszkolu maluszki mają zapewnione bardzo ciekawe i rozwijające zajęcia, ale również czas na zabawę swobodną. W czasie koronawirusa my rodzice jak i dzieci jesteśmy postawieni w bardzo ciężkiej sytuacji. Musimy nadrobić z dziećmi lekcje, wytłumaczyć im co i jak, co z czego się bierze, ale nie oszukujmy się nie każdy rodzic ma predyspozycje, aby wytłumaczyć odpowiednio pewne rzeczy dziecku. Sama się na tym złapałam, że dana rzecz jest dla mnie mega prosta, ale mojej córce, która jest w drugiej klasie podstawówki nie umiem tego wytłumaczyć. Niestety nie mam predyspozycji do tłumaczenia. Jednak na szczęście mieszkam z teściową, która mnie wspomaga jak może.

Po codziennej dawce nauki z rana (najlepsza pora) ponieważ mamy świeże umysły i najchętniej moje dzieci w tym czasie odrabiają lekcje przychodzi czas na dowolną zabawę lub zabawę na świeżym powietrzu. Na szczęście mieszkam na wsi pod Krakowem tuż pod lasem i mamy taką możliwość, że dzieciaki się wybiegają, to ułatwia nam przetrwanie w tym trudnym czasie.

Ruch na świeżym powietrzu potrzebny jest każdemu bez względu na wiek. Oczywiście w miarę możliwości. Wspomaga on organizm, pomaga w budowaniu odporności (nie ważne czy deszcz, wiatr, mróz czy słońce) trzeba wychodzić i hartować organizmy. Aktywność fizyczna poprawia nastrój dzięki wytwarzanym hormonom szczęścia czyli endorfinom. Jak widzicie moi drodzy same korzyści więc dlaczego nie korzystać z ruchu?

Postanowiłam wam pokazać 5 sprawdzonych zabaw dla dzieci, głównie na świeżym powietrzu jeśli oczywiście macie taką możliwość. W następnym poście pokażę wam kolejnych 5 zabaw, ale tylko w domowym zaciszu.

1. Zabawa w berka / babę jagę patrzy

Od lat znane i lubiane wśród dzieci, ale i nie tylko. Te proste zabawy potrafią wymęczyć nawet najbardziej ruchliwe dziecko. Nie oszukujmy się biegając dotleniamy cały organizm i uaktywniają się nam wszystkie mięśnie, a dodatkowo wyrabiamy sobie kondycję. Zdradzę wam, że w te dwie zabawy moja teściowa najlepiej bawi się z moimi dziećmi.

W grze powinno uczestniczyć przynajmniej kilka osób. Jedna z nich, nazywana Babą-Jagą, znajduje się w pewnej odległości od reszty grupy i jest odwrócona tyłem lub ma zakryte oczy. Gracze biegną w kierunku Baby Jagi. Po wypowiedzeniu słów: raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy, odsłania ona oczy lub odwraca się do graczy. Wszyscy uczestnicy zabawy zamierają – nie mogą się poruszać, mówić, śmiać się. Baba Jaga stara się ich sprowokować, np. rozśmieszając. Jeżeli ktoś się poruszy lub zaśmieje, musi wrócić do punktu startu. Po chwili Baba Jaga znów zakrywa oczy i cykl się powtarza. Celem graczy jest dotarcie do Baby Jagi, gdy ona nie patrzy, i dotknięcie jej. Zwycięzca zajmuje miejsce Baby Jagi.

 Te proste zabawy są idealne  nawet dla dzieci, które nie mogą wyjść na plac zabaw czy podwórko.


2. Granie w paletki 

Mamy w domu z zeszłego roku takie oto plastikowe rakietki i do tego lekką  piłkę, która umożliwia nam lepszą zabawę niż zwykła lotka, którą często wiatr znosi. Takie rakietki kosztują ok 10 zł, a zabawa na kilka sezonów. Niestety w tą zabawę się nie pobawimy w domu.

Piłka na rzepy to wielokrotna zabawa, zarówno dla starszych, jak i młodszych, bez względu na płeć; idealnie nadaje się do grania w ogrodzie, parku czy też na plaży podczas wakacji; piłkę można z powodzeniem wykorzystać również do zabawy np. z psem lub innym pupilem domowym. Gry zręcznościowe to fantastyczny sposób na ciekawe spędzenie czasu, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Skutecznie przegonią nudę, a także przyniosą szereg korzyści dla ciała i umysłu


3. Zabawa wrzucanie kolorowych piłek do 2 wiaderek

Potrzebne są nam tylko dwa wiaderka i kolorowe piłki, możemy zrobić piłki sami np. ze starych gazet (można zrobić razem z dziećmi) rozdzielamy po równo i wrzucamy piłki do wiaderek  (każda osoba do swojego). Prosta zabawa, a potrafi zająć dziecko na dłuższą chwilę przy czym się świetnie bawiąc.


4. Piłka

Na pewno macie w domu piłkę.  Jeśli macie w domu chłopca, to wiadomo, że zabawa może trwać bez końca. Dla dziewczynek może być gra w siatkę jeśli jest dziecko starsze, a jak młodsze możemy pobawić się w kolory. Jeśli pada deszcz na zewnątrz, to piłka może nam w domu posłużyć do zbijania kręgli, albo miśków. Gra w piłkę nożną poprawia dzieciom nastrój, uczy koncentracji oraz dyscyplinuje. Dodatkowo poprawia przemianę materii i zmniejsza ryzyko urazów.

5. Tor przeszkód

Tą zabawę u nas uwielbia Kuba. On wprost uwielbia rywalizować w każdej dziedzinie, ale już niekoniecznie lubi przegrywać. Staramy się go uczyć, że nie zawsze wygrywamy. Układamy na trawie, bądź nawet w salonie kilka przeszkód typu: poduszki, miśki, fotel, pudełko i mamy gotowy tor przeszkód. Prosta zabawa, a ile przynosi radości, nie tylko dzieciom.

Nie są to specjalnie wyszukane zabawy, ale czasami zapominamy, że najprostsze zabawy dla dzieci są zapominane, a moim zdaniem są najfajniejsze!

Jeśli macie ochotę, to zapraszam wszystkich bardzo serdecznie na moją stronę warsztatów kulinarnych dla dzieci, a tam znajdziecie inspiracje co zrobić w kuchni razem z dziećmi. LITTLE COOK WARSZTATY KULINARNE DLA DZIECI (KLIK).

Mam nadzieję, że troszkę was zainspirowałam.


Pozdrawiamy :)


instagram